Czy to baśń, czy historia?

Dawno temu kilkuletni chłopiec stał przed olbrzymią półką wypełnioną książkami. Dawno temu nie było internetu i komputerów, były za to biblioteki publiczne, ciepłe i pachnące zadrukowanym papierem. Każda książka pachniała człowiekiem, którego ręka przelała na papier trawiące umysł i serce myśli, uczucia, czasem przeżycia, a czasem wyobraźnię. Chłopiec często otwierał nieznaną mu książkę, wdychał jej…

Nawet gdybyś przewędrował wszystkie ścieżki, nie odkryjesz granic duszy – tak głęboki jest jej logos.”

Heraklit z Efezu

Dawno temu kilkuletni chłopiec stał przed olbrzymią półką wypełnioną książkami. Dawno temu nie było internetu i komputerów, były za to biblioteki publiczne, ciepłe i pachnące zadrukowanym papierem. Każda książka pachniała człowiekiem, którego ręka przelała na papier trawiące umysł i serce myśli, uczucia, czasem przeżycia, a czasem wyobraźnię. Chłopiec często otwierał nieznaną mu książkę, wdychał jej aromat oddając decyzję o poznaniu treści zmysłowi powonienia. Jedna z książek uwiodła go słodkim zapachem cynamonu, słonawym aromatem rumianku i morza. Pod papierową obwolutą, na brązowej okładce, złotymi literami płonął tytuł: „Mity Greckie”.

Tak rozpoczęła się podróż przez krainę Bogów.

Mały chłopiec nie analizuje, nie wątpi. Dla małego chłopca postaci opowiedziane ustami opowiadacza są prawdziwe, przychodzą czasem w zabawie i chłopiec na chwilę staje się Bogiem miotającym pioruny, budzącym tabuny białych hipokampów zalewających łazienkę strugami wody, a kiedy bawi się zapałkami, wbrew zakazom, jest dawcą świętego ognia, ukradzionego z rydwanu słońca.

Nie wiem sam, który świat Bogów lubię bardziej, które zrozumienie mitów jest mi bliższe, bo boskość była mi podarowana tylko wtedy, kiedy dziecięcym sercem starałem sie rozumieć mitologię.

Po przeczytaniu dziesiątek mądrych ksiąg o mitach wciąż szukam zrozumienia czym są opowieści, które nie z tego świata, a tak doskonale nasz świat opisują.

„Nawet gdybyś przewędrował wszystkie ścieżki, nie odkryjesz granic duszy – tak głęboki jest jej logos.”

Mitologię znajdziemy w starych księgach. Mitologia jest przy okazji, bo w życiu powszednim wystarczą rytuały, ale kiedy dotykają nas sprawy przerastające ludzkie siły, wtedy pojawiają się Bogowie zdolni pomóc lub zaszkodzić. Staliśmy się samolubni ubierając siły natury w nasze, ludzkie ciała. „Wszystko pełne jest Bogów”, mawiał Tales z Miletu, a Jego słowa stają się jasne kiedy rozumiemy, że jesteśmy częścią Wszechrzeczy i do Niej należymy, a nie nad Nią panujemy. I tak jak pisali Homer, Hezjod, Pauzaniasz oraz inni wielcy mitotwórcy, Bogowie doświadczą nas jeszcze nie raz i nie jest ważne pod jakim wystąpią imieniem.

Zakochaliśmy się w „opowiadaczach”, którzy słowem, jak ręką wprawną, potrafią wymalować na płótnie wyobraźni wizerunki Bogów i Bohaterów. Jesteśmy częścią Ich świata, bo nosimy w sobie Tchnienie Bogów i tylko od nas zależy czy będziemy godni boskości, którą oddychamy.

Filmy nie zastąpią dobrego Bajarza, Skalda, Poety, nie natchną duszy obrazy podawane na srebrnym ekranie. Żywa wypowiedź nie dociera już do uszu ludzi, którzy wspólnie dzielą się słowem opowiadającego o Bogach barda.

ps. Nieudolnie, bo nieobyty z technologią staram się przekazać dzieciom „stworzenie” i znaczenie słów Μύθος Λόγος. Forma mitu jest baśnią i bajki te opowiadają o starych, wciąż aktualnych prawdach natury i chyba starają się nas czegoś nauczyć tylko my jakoś nie chcemy słuchać bajek, przedkładając fakt, materię i suchą informacją nad metaforę

Nawet gdybyś wysłuchał wszystkich baśni, nie odkryjesz granic symbolu – tak głębokie jest jego znaczenie.

Postaram się z dziecięcym zdziwieniem opowiedzieć Wam o mitach i w następnej części, która już niedługo, poszukamy odpowiedzi na pytanie: Czy coś może powstać z niczego?

0