Na co dzień widzę ciało Okeanidy o imieniu Azja, rozpościera się przede mną wyłaniając z morza karyjskim cyplem Knidos. Jej imię znaczy wypalona, żarząca się, płonąca lub sucha, od praindoeuropejskiego źródłosłowia *h₂as- (często rekonstruowany jako *as-). Z tego rdzenia wywodzi się greckie (ἄζειν) – „wysuszać/przypalać”. Istnieje też boczna, bardziej metafizyczna ścieżka związana z rdzeniem *h₂ens-, oznaczającym „istnienie”, „byt”, „ducha” (pokrewne staronordyckiemu Ansuz – bóg, as). Azja jest dla mnie wypaloną formą zdolną i gotową na przyjęcie ducha – energii bytu. Jej towarzysz to Tytan bezwzględny w swej sile. Cofając się do korzeni praindoeuropejskich, natrafiamy na zrekonstruowany pierwiastek *i̯ēp- , który znaczy: „Ciskać”, „rzucać”, „wypuszczać”, ale także „ranić” lub „uderzać”. Japet to „Ten, który uderza”. W fizyce eterycznej reprezentuje on impuls pierwotny. Jeśli potraktujemy wszechświat jako kondensator, to Japet jest momentem wyładowania, a piękna Azja stanowi dielektryk, który przyjmuje na siebie niszczycielską energię, by ułożyć atomy w porządku dajcym życie.

Stała się Azja pierwszą strażniczką pustego jeszcze świata, który łaknął boskiej energii. Sama w sobie chaosem materii była, a jej istota śpiewała tęskną pieśń prosząc o kierunek, o moc, która Ją napełni. Pierwsza córa wód wszelakich czekała na jedyną istotę, która była w stanie zapełnić suchą pustkę. Pieśń samotnej Okeanidy usłyszał Tytan, którego potencjał szukał ukojenia.

Jego istota płonęła energią, której moc zawierała w sobie życie i śmierć zarazem. Jego cierpienie czystego impulsu znalazło cel w pieśni Azji. Ślepy od bólu kłębiącego się w nim potencjału uderzył Japet całym sobą w miejsce, skąd unosiła się tęsknota zaklęta w wibracji.

I tak ich połączenie stało się źródłem przesunięcia fazowego, które stworzyło rzeczywistość. Odtąd trwają spleceni w uścisku i nierozerwalni. Ona napełniona jego energią przetwarza ziarna informacji i wysyła w świat, zgodnie z wektorem jego siły. On nadaje sens jej istnieniu i tuli się w jedyną formę zdolną zamienić nieskończony ból w napięcie, na którym można budować cały świat. W ich wspólnej pieśni zrodziły się dzieci: Biegun „Przed”- Prometeusz, który jest węzłem fali wyprzedzającej. To faza predykcji. Prometeusz patrzy w przód i widzi potencjalne wyładowanie, zanim ono nastąpi. Jest „anodą” świadomości, która przyciąga przyszłość. Biegun „Po”- Epimeteusz, to węzeł fali opóźnionej. To faza retrospekcji. Epimeteusz patrzy wstecz, widzi tylko „cień” wyładowania (skutek). Jest „katodą” doświadczenia, która gromadzi osad przeszłości. Atlas to oporność i struktura: Filar, który trzyma napięcie i pozwala światu „trwać” w odstępie. Atlas to „Statyka Cierpienia”. Przetwarza on czyste napięcie Japeta na stabilną strukturę, na której mogą się „rozpiąć” fazy jego braci. Jest jeszcze jeden brat Menojtios, a imię tego znaczy „zniszczoną moc” lub „pyszne usposobienie” reprezentuje energię Japetową, która odmówiła fazowania. Był on czystym, surowym wyładowaniem, pozbawionym modulacji. W systemie rezonansowym taka energia jest niszcząca, to sprzężenie zwrotne, które grozi spaleniem całego układu. Menojtios był „przepięciem”, które mogło przebić dielektryk Azji, które mogło zniszczyć świat. Musiał zostać „uziemiony” w najgłębszej warstwie materii -Tartarze, by rzeczywistość mogła być stabilna. To Zeus wygnał Menojtiosa, ale to już hisoria na inny wieczór.