Mity z wysp egejskich 6 – Zapomniani Bogowie – Tartar

Czy to tylko piękne opowieści?

„ἓν μὲν οὖν τι τῶν χασμάτων τῆς γῆς ἄλλως τε μέγιστον τυγχάνει ὂν καὶ διαμπερὲς τετρημένον δι᾽ ὅλης τῆς γῆς, τοῦτο ὅπερ Ὅμηρος εἶπε, λέγων αὐτό: ‘τόρρω τῇδε μάλιστα, ἵνα βάθιστον ὑπὸ χθονός ἐστι βέρεθρον:’ ὃ καὶ ἄλλοθι καὶ ἐκεῖνος καὶ ἄλλοι πολλοὶ τῶν ποιητῶν Τάρταρον κεκλήκασιν.” – Platon (Fedon)

„Jedna z rozpadlin ziemi jest szczególnie wielka i na wylot przewiercona przez całą ziemię; to ta, o której Homer wspomniał, mówiąc: ‘Daleko stąd, gdzie najgłębsza pod ziemią otchłań’; którą i on w innych miejscach, i wielu innych poetów Tartarem nazwało.”

Czy Tartar to miejsce wewnątrz czarnego ciała Erebu? Najgłębsze i zamknięte. Dla mnie nie. Jeżeli Ereb jest fundamentem, ciemnością czarnej dziury, to Tartar jest osadem pod tym fundamentem, osobliwością czarnej dziury. To czyste szaleństwo dekonstrukcji wszystkich praw rządzących naturą. To wielki czyściciel, który, jak czerw, pochłania odpady wszechświata. On istnieje wewnątrz każdej istoty, jest bytem osobliwym, najgłębszą otchłanią, w której zamykamy potwory, by szaleństwo nie zawładnęło naszym uporządkowonym światem. Tartar ma praindoeuropejski rdzeń *terh₂-, oznaczającym „przekraczać”, „przechodzić” ale niektórzy językoznawcy uważają, że jego imię ma pochodzenie onomatopeiczne t-r-t-r, dźwięk tarcia i rozkruszania jestestwa, by wydać na świat okruchy, z których powstanie nowy porządek.

 „αἰτία δὲ τούτου ἐστὶ τοῦ ἐκρεῖν τε ἐντεῦθεν καὶ εἰσρεῖν πάντα τὰ ῥεύματα, ὅτι πυθμένα οὐκ ἔχει οὐδὲ βάσιν τὸ ὑγρὸν τοῦτο. αἰωρεῖται δὴ καὶ κυμαίνει ἄνω καὶ κάτω, καὶ ὁ ἀὴρ καὶ τὸ πνεῦμα τὸ περὶ αὐτὸ ταὐτὸν ποιεῖ: συνέπεται γὰρ αὐτῷ καὶ ὅταν εἰς τὸ ἐπέκεινα τῆς γῆς ὁρμήσῃ καὶ ὅταν εἰς τὸ ἐπὶ τάδε.” – Platon (Fedon)

„Przyczyną tego, że stąd wypływają i tu wpływają wszystkie prądy, jest to, że ta masa płynna nie ma dna ani podstawy. Więc kołysze się i faluje (oscyluje) w górę i w dół, a powietrze i dech (pneuma), które ją otaczają, czynią to samo; towarzyszą jej bowiem, kiedy pędzi ku tamtej stronie ziemi i kiedy ku tej.”

 

 

Ciemny jest Ereb spowity mgłami, wtopiony w strukturę, na której wyrosną pałace Hadesu, zakwitną asfodelowe pola, i popłyną rzeki tajemne. Zamieszkują tam bóstwa przejścia – dzieci Erebu. Tam zejdzie czasem Hermes i wyprawią się bohaterowie, a dusze ludzi zaznają ukojenia w zapomnieniu. Tam słychać czasem dźwięk przesuwającego się pod fundamentem cielska. To czerw olbrzymi, którego nienasycona gardziel satała się zesłaniem dla Tytanów.

 

 

Tartar nie niesie śmierci, to nie jego domena. W nim trwają byty zawieszone w paradoksie bezczasowości i bezsensowności, nie ma w nim przestrzeni, a tylko energia, którą jedynie boska moc pokonać może, by do porządku świata powróciły istoty tam uwięzione. Tak powrócili z Tartaru synowie Niebios, Sturęcy i Jednoocy mocą Dzeusa przywiedzeni. W głębi tkwi ten stwór i karmi się duszami potępionymi za obłęd, który skalał porządek przez bogów ustalony.   

 

 

W otchłani nieprzebytej rządzi paradoks, szaleńcze cierpienie zapętlonych w obłędzie dusz, które zawieszone w rozciągniętym przez siłę Tartaru momencie, tkwią, powtarzając w nieskończoność ten sam moment istnienia. Tam toczy swój głaz Syzyf, Tam Danaidy napełniają naczynia, których napełnić się nie da, Tantal cierpi niekończący sie głód i pragnienie mając napój i pożywienie na wyciągnięcie ręki, tam Iksjon obraca się w ognistym kole, które nigdy się nie zatrzyma. W oddzieleniu, bez nadzieji, w bezczasowości, mruczy stwór swą pradawną pieśń, której treści nie sposób zrozumieć i trawi to co świat odrzucił. Wielką trzeba uczynić krzywdę życiu, by poznać czym, tak naprawdę, jest Tartar.