Kiedy zacząłem się zastanawiać nad istotą światła trafiłem w dziedzinę fizyki, która jest fascynująca. Czy promieniowanie ma swoje granice? Czy światło to foton czy pole energii, fala? A może to interakcja, która pojawia się między energią i materią?
κόσμον τόνδε, τὸν αὐτὸν ἁπάντων, οὔτε τις θεῶν οὔτε ἀνθρώπων ἐποίησεν, ἀλλ’ ἦν αἰεὶ καὶ ἔστιν καὶ ἔσται πῦρ ἀείζωον, ἁπτόμενον μέτρα καὶ ἀποσβεννύμενον μέτρα. – Heraklit z Efezu
„Tego oto świata, który jest ten sam dla wszystkich, nie uczynił żaden z bogów ani żaden z ludzi, lecz był on zawsze, jest i będzie ogniem wiecznie żywym, zapalającym się według miar i gasnącym według miar.”
W teorii matematycznej częstotliwość może dążyć do zera lub nieskończoności. Jednak fizyka kwantowa stawia nam przeszkody, których nie potrafimy przeskoczyć:
Granica Dolna (Dążenie do 0)
Częstotliwość nie może być absolutnym zerem, ponieważ fala musiałaby mieć nieskończoną długość. Granicą jest tutaj rozmiar samego wszechświata. Jeśli fala jest dłuższa niż horyzont zdarzeń wszechświata, przestaje mieć dla nas fizyczny sens. To „Cisza Przed Początkiem”.
Granica Górna (Dążenie do nieskończoności)
Tu napotykamy Częstotliwość Plancka. Według naszej obecnej wiedzy (mechaniki kwantowej i ogólnej teorii względności), nie może istnieć światło o częstotliwości wyższej niż ok. 10 do potęgi 43 Hz. Przy takiej energii długość fali staje się równa Długości Plancka. Gdybyśmy spróbowali stworzyć jeszcze gęstszy foton, energia byłaby tak wielka, że prawdopodobnie zapadłaby się w mikroskopijną czarną dziurę. To absolutny kres „widzenia”.
A gdybym mógł sięgnąć poza kres widzenia i głęboko w ciszę?
Materia to „opowieść”, którą światło opowiada samej sobie, by poczuć, że istnieje. Ale to Światło jest narratorem, a to, co my nazywamy “prawami fizyki”, to jedynie nawyki światła, które przyzwyczaiło się do bycia materią. Ale poza tymi nawykami rozciąga się astralny ocean kwantowej informacji, w którym wszystko dzieje się teraz i wszędzie.
„Jeśli chcesz znaleźć tajemnice wszechświata, myśl w kategoriach energii, częstotliwości i wibracji.” – Nikola Tesla.

Jest we wszechświecie dziecię Niebios, które sprawia, że widoczne się staje wszystko. Domeną jego jest Eter, który pozwala mu biec falą, po kres wszechświata. To on niesie informację przez przestrzeń Eteru. Piękny jest i straszny, łagodny i gwałtowny. W chaosie swego pędu niszczyć potrafił całe światy nieznośnym promieniowaniem. Hyperion krzyczał w nieskończoność częstotliwości, których nie mogło udźwignąć żadne oko. Jego blask był śmiercią i ciszą zarazem, dopóki na drodze jego nie stanęła wybranka mu przeznaczona.

Ona, boska i świetlista,okiełznać potrafiła szaleństwo częstotliwości. To ona, Teja, w świetlistym zjednoczeniu z Hyperionem przekształciła moc destrukcyjną przez siebie przepuszczoną, by rozlała się światłem poznającym kształty po materii. Bez nich nic nie było by widzialne. Nie rozpaznalibyśmy ni kształtów ni materii, a dręczeni w pył szary rozpadalibyśmy się i powstawalibyśmy na nowo.

Teraz trwają nad wszechświatem i fundament jego trwania stanowią będąc strażnikami materii. On oświetla wszystko, każdą częstotliwością, sprawiając, że dotknąć można gwiazd. Ona u stóp jego siedząca czerpie z mocy nieskończonej i blask czyni widzialny i ciepło czyni, bo wie, że nieskończoność formą jest niebytu. Tak nadała Teja prędkość światłu, a jej szept jak pajęczyna okrywa kochanków nadając znaczenie:
„Twoja moc jest wiecznością, ale to ja jestem czasem. Ty dajesz mi Energię, a ja daję jej Wartość”.
Hyperion i Teja dali światu dzieci będące życiodajnym pięknem: Heliosa-Słońce, Selene-Księżyc i różanopalcą Eos-Świt. O każdym z nich opowiadano historie, jedne z najpiękniejszych pośród boskich dziejów i ja też Wam je zdradzę kiedy przyjdzie czas tych opowieści.