O nas

Jesteśmy jak motyle tańczące na bezkresnej łące życia. Przed nami jedno słoneczne lato, jedna krótka chwila. Wolni od siatki schematów spędzimy ten czas rozkładając kolorowe skrzydła, na których słońce wymaluje naszą historię.

Życie jest jedną, wielką przygoda, której nie da się zamknąć w żadnym turystycznym pakiecie. Życie pisze najlepsze scenariusze, o ile tylko mamy w sobie dość pokory i zaufania, by za nimi podążyć…

Historia zaczyna się lata temu. Prawdopodobnie byliśmy wtedy w podobnym miejscu, w którym wielu z Was jest dzisiaj – w pętli codziennej rutyny między domem a pracą, w ciągłym biegu między obowiązkami a zmęczeniem. Funkcjonowaliśmy od poniedziałku do piątku, odliczając dni do weekendu, byle tylko złapać chwilę zatrzymania i relaksu. Cały nasz rok obracał się wokół jednej nagrody – długo wyczekiwanych wakacji, które sprawiały, że czuliśmy, że naprawdę żyjemy. 

Był to ostatni raz, kiedy korzystaliśmy z popularnych pakietów all inclusive. Znaleźliśmy się w niewielkim, klimatycznym hotelu. Był on kwintesencją greckich wakacji i lokalnego folkloru, przepełniony ciepłem i swobodną atmosferą, o jaką trudno już znaleźć. Dziś na jego miejscu stoi obiekt nowoczesny i sterylny, który choć zyskał na estetyce, bezpowrotnie stracił to, co najważniejsze – swój ludzki wymiar. Brakuje mu tamtej autentyczności i szczerości, które sprawiały, że nie czułeś się jak klient w systemie, lecz jak gość u progu czyjegoś domu. To tam właściciel przechadzał się po lobby, obsługa na drugi dzień znała Twoje imię, miała czas na rozmowę, żart i dobre słowo. To tam, poznaliśmy Fenny, Greczynkę w średnim wieku, uzbrojoną w wielki, życzliwy uśmiech, którym rozświetlała całą recepcję. 

Wyspa nas zaczarowała a greckie słońce napełniło nas szczęściem i energią. Daliśmy się porwać fali wakacyjnych endorfin i marzeniom o życiu na Kos, dzieląc się nimi z każdą napotkaną osobą. Wtedy wydawało się to tylko bezpieczną, bo nierealną fantazją. Fenny słuchała naszych zachwytów niemalże codziennie, aż pewnego dnia podsumowała krótko nasze wizje greckiego życia, jakby były czymś najnormalniejszym i najprostszym na świecie. Patrzyła na nas roześmianymi oczami i powiedziała z tym swoim zaraźliwym uśmiechem:

– Jak Wam się tak bardzo na Kos podoba, to po prostu tutaj zostańcie.

Nasze umysły oszalały! Reakcja Fenny była dla nas tak zaskakująca i niespodziewana, że kompletnie wybiła nas z bezpiecznego schematu fantazjowania i w jednej sekundzie przeniosła nasze marzenia do wymiaru rzeczywistości. Pierwszy raz w życiu ktoś nie projektował przed nami przeszkód, nie mówił, że coś jest trudne, ciężkie, nierealne, niebezpieczne, ryzykowne czy skomplikowane, ale powiedział wprost – jak czegoś chcesz, to po prostu to zrób!

Mocno wówczas tkwiliśmy w dawnym sposobie myślenia, więc nasze wystraszone umysły zaczęły same mnożyć przeszkody, byle tylko sobie udowodnić, że nie ma sensu nawet próbować iść za takimi marzeniami jak przeprowadzka na grecką wyspę. W głowie nam się nie mieściło jak Fenny może uważać, że świat jest tak prosty i każdy może w dowolnym momencie pobiec za wakacyjną fantazją. 

– No tak, brzmi to świetnie, ale co z pracą? Przecież praca jest tu tylko w sezonie. – zapytaliśmy próbując udowodnić Fenny a może bardziej sobie, że należy zejść na ziemię. 

– Jak ktoś chce pracować, to praca się znajdzie. A u Was w Polsce tak nie ma? Nie ma tak, że jak komuś pracować się nie chce, to i tak zawsze sobie powód znajdzie, byle pracy nie podjąć? – powiedziała.

– Dobrze, a co z edukacją? – zapytałam, będąc matką niemowlęcia i do dziś się z siebie śmieję, że wtedy mnie takie sprawy zajmowały i martwiłam się, co będzie za kilkanaście lat.

– Są szkoły podstawowe i średnie, a jak ktoś chce studiować, to musi wyjechać na Rodos, na Kretę albo do Aten czy Salonik. A u Was tak nie ma, że na studia trzeba gdzieś dalej jechać? Wszędzie jest dostęp do wyższej edukacji? – i zrobiła pauzę. – Poza tym Wy jesteście wykształconymi ludźmi, książki są, dostęp do wiedzy jest i dziecko drogę znajdzie, jak będzie chciało się uczyć. A jak ktoś nie chce się uczyć, to mu najlepsze szkoły nie pomogą – odparła, a ja znowu nie byłam w stanie z tymi argumentami dyskutować.

– No dobrze, a co ze służbą zdrowia? – zapytałam, chwytając się ostatniej deski ratunku, która mogła mnie ustrzec przed pójściem ryzykowną drogą marzeń. Wiedzieliśmy, że służba zdrowia na wyspie lata swojej świetności miała za czasów Hipokratesa i niestety tak jest do dziś. 

– A kto przy zdrowych zmysłach na zapas o chorobach myśli? To trzeba o siebie dbać, nie przejmować się byle czym, zdrowo jeść i o głupotach nie myśleć, a zdrowie będzie. Byliście u nas na cmentarzu? Idźcie, idźcie i sami zobaczcie, ile tu ludzie potrafią żyć! – rozłożyła ręce śmiejąc się życzliwie. 

Ta jedna rozmowa zmieniła nie tylko nasze myślenie, ale i całe nasze życie. Fenny z rozbrajającą logiką tłumaczyła nam, że kto chce, ten znajdzie drogę, a kto nie chce, zawsze znajdzie wymówkę. Pokazała nam świat, w którym szczere pragnienie jest silniejsze niż strach a życie da Ci dokładnie to, czego szukasz. Była jak nasza prywatna dobra wróżka lub budda z Kos, który wybił nas z dawnych schematów. W jej słowach nie było skomplikowanej filozofii, była za to obezwładniająca prawda: że świat nie jest tak groźny, jak malują go nasze lęki, a my sami mamy w sobie wszystko, by iść tam, gdzie woła nas serce. Fenny nie dała nam gotowych odpowiedzi – ona po prostu zdjęła nam z oczu opaskę utkaną z cudzych przekonań i zostawiła nas z najprostszym pytaniem świata: na co właściwie czekamy?

Wtedy nie mieliśmy biznesplanu, później z resztą także nie, i nie wiedzieliśmy do końca, z czego będziemy żyć. Wiedzieliśmy tylko, że chcemy tu być. Nauczyliśmy się pokory – przestaliśmy dyktować życiu warunki, a czysta intencja sprawiła, że drzwi zaczęły otwierać się same. Nasze biuro turystyczne narodziło się dzięki innej ładnej historii, która przywraca wiarę w marzenia.. Ale o tym innym razem… Nie znamy się na marketingu, zasięgach, algorytmach czy strategiach biznesowych. Gdyby tak było, dziś mielibyśmy pewnie flotę autokarów i oddziały na kilku wyspach. My jednak świadomie pozostaliśmy w skali mikro, wierząc, że podobne przyciąga podobne i ludzie z duszą odkrywcy po prostu nas odnajdą.

A na czym się znamy? Znamy się na ożywianiu starych murów opowieścią, od której przechodzą ciarki, i na budzeniu tej radości, którą każdy z nas ma w środku, ale o której zapomniał pod stosem obowiązków. Wiemy, jak sprawić, byś znów poczuł się jak dzieciak, który pierwszy raz widzi morze i czuje pod stopami rozgrzany słońcem piasek..

Znamy się na przypominaniu Wam, że prawdziwy luksus to wspólny czas, moment zatrzymania i prosty posiłek, gdy siedzisz przy stole z ludźmi, których przed chwilą nie znałeś, a teraz dzielisz z nimi chleb, oliwę, opowieść i śmiech. Przypominamy Wam, że zamiast planować życie i każdy etap Waszych wakacji, trzeba zacząć w końcu doświadczać – bo właśnie tego nauczyła nas Grecja, że najlepszy plan, to brak planu. 

Wasze pragnienia są nam bliskie, bo wyrastają z tej samej tęsknoty, która kiedyś kazała nam rzucić wszystko i zaufać Grecji. Dobrze pamiętamy ten moment, w którym serce zaczyna szukać czegoś więcej niż tylko kolejnego weekendu. Chcemy ugościć Was na Kos tak, jak my zostaliśmy tu kiedyś ugoszczeni – nie jako turyści, mimo że nimi byliśmy, ale jako przyjaciele, którzy wpadli z wizytą. Chcemy otworzyć przed Wami drzwi do świata, który stał się naszym domem i przedstawić Wam ludzi, którzy sprawili, że poczuliśmy się tutaj u siebie. Chcemy, byście spróbowali miodu, wina i oliwy, które mamy w naszej kuchni, i poczuli miejsca nam bliskie – te same, które nas zachwyciły najbardziej.

Tak narodziły się nasze  wyprawy w kameralnych grupach, z pragnienia bliskości. Tylko w takiej skali możemy pozostać dla Was ludźmi, a nie trybikiem w turystycznej maszynie. Tylko tak możemy usiąść z Wami przy jednym stole, poczuć ten sam wiatr i pokazać Wam wyspę, w której się zakochaliśmy przed laty. Nasze dusze wciąż pamiętają to uczucie, kiedy stanęliśmy w zachwycie przed Fenny, jednak dziś jesteśmy bogatsi o pewność, że życie to wielka przygoda, której nie da się zamknąć w żadnym turystycznym pakiecie.

Zapraszamy Was do wspólnej podroży! 

Dominika i Robert